Festiwale Whisky – Czyli jak się przygotować do twojego pierwszego festiwalu whisky?

Ponieważ jest duża szansa, że w tym roku ruszą wreszcie oczekiwane przez wszystkich festiwale whisky, to postanowiłem za namową widzów nagrać poradnik dotyczący przygotowania do swojego pierwszego festiwalu whisky. Będzie to luźna wypowiedź na temat tego:

– jakie festiwale mamy ?

– kiedy się odbywają ?

– gdzie kupić bilety ?

– czym są tokeny?

– festiwalowe promocje?

– co ze sobą zabrać?

– jak się ubrać?

i wiele więcej. Mam nadzieję, że zobaczymy się na jednym z nadchodzących festiwali. Do zobaczenia.

Glenfarclas 21, 25 YO whisky single malt – Czy faktycznie starsza whisky, to lepsza whisky?

Dziś kontynuujemy przegląd whisky z core range destylarni Glenfarclas. W kieliszku znajdą się Glenfarclas 21 YO i Glenfarclas 25 YO. Która dla kogo? Czy warto wydać więcej? Czy faktycznie wiek ma znaczenie? Do tego podsumujemy sobie bieżące wydarzenia na kanale, wspomnę o planach na przyszłość i może rozpoczniemy kolejny konkurs? Zobaczymy.

Glenfarclas 10, 12, 15 YO whisky single malt – Przegląd wypustów destylarni. Którą whisky wybrać?

Dziś zaczynam przegląd whisky z core range destylarni Glenfarclas. W kieliszku znajdą się Glenfarclas 10 YO, Glenfarclas 12 YO i Glenfarclas 15 YO, a w kolejnym filmie znajdziecie degustację Glenfarclas 21 YO i 25 YO. Która dla kogo? Czy warto wydać więcej? Czy faktycznie wiek ma znaczenie? Do tego podsumujemy sobie bieżące wydarzenia na kanale, wspomnę o planach na przyszłość i może rozpoczniemy kolejny konkurs? Zobaczymy.

Czym jest whisky / whiskey? – Historia, rodzaje, anegdoty, przepisy – poradnik laika

Czym jest WHISKY ?

Whisky jest jednym z najpopularniejszych trunków na świecie. Z samej Szkocji w 2020 wyeksportowano whisky o łącznej wartości 3.8 biliona funtów. Według statystyk 36 butelek whisky zostaje wysłanych co sekundę do jednego z 166 rynków na całym świecie. Mówi się, że jest to jedna z najciekawszych alternatyw dla inwestorów w obecnym czasie, co może być prawdą biorąc pod uwagę średnią stopę wzrostu wartości beczek wynoszącą ok 10% (przynajmniej takie informacje podają inwestorzy). W roku 2020 butelka 50 letniego Macallana z 1928 roku została sprzedana za 119 tysięcy funtów, a wszelkie limitowane nowości z popularnych destylarni wyprzedają się na pniu. 

Poza powyższym whisky kojarzy się z prestiżem, przyjemnym przepychem i przede wszystkim z wysoką jakością produktu. Pija ją James Bond, John Wick czy Bill Murray. W supermarketach znaleźć już możemy trunki nie tylko szkockiego pochodzenia, ale także irlandzkiego, amerykańskiego, kanadyjskiego, japońskiego, czy indyjskiego. A do tego jaka różnorodność rodzajów. Możemy wybrać whisky mieszaną, single malt, zbożową, whiskey irlandzką potrójnie destylowaną, bourbon, albo tennessee whiskey. Zawartość twojej butelki mogła leżakować w beczce po bourbonie, sherry, maderze, winie, a nawet piwie. Jej aromaty charakteryzować się mogą intensywnością wanilii, lub słodyczą dojrzałych malin. Przypominać mogą domowe ciasto, lub owocowy kompot. Wreszcie nawiązywać do zawartości morskiego kutra po obfitym połowie lub zawartości domowej apteczki.

W głowie początkującego fana whisky może pojawiać się wiele pytań. Wiem o tym doskonale, bo sam je miałem. I właśnie dlatego postanowiłem usystematyzować wiedzę na ten temat w postaci tego artykułu. 

Czym jest whisky?

Na temat tego, czym jest whisky (whiskey) krąży wiele opowieści, anegdot i wielce mądrych dywagacji, które często z prawdą mają niewiele wspólnego. Zazwyczaj spotykam się z definicjami zasłyszanymi “gdzieś”, przez “kogoś” i  “on wie”. Najpopularniejszym chyba stwierdzeniem, na które już nie reaguję tak żarliwie, ale nadal wywołuje mój uśmiech jest to, że whisky single malt pochodzi tylko ze Szkocji. Jest ono tak samo prawdziwe, jak to, że Chivas Regal jest whisky amerykańską. 

Postanowiłem więc uściślić niektóre tematy. Poniższy tekst z pewnością nie będzie wyczerpujący, jednak mam nadzieję, że będzie stanowił bazę, na której każdy zainteresowany będzie w stanie rozbudowywać swoją pasję. Jeśli tak się stanie, uznam to za sukces. 

Jest kilka definicji “whisky”, jednak ja skoncentruję się na tych, które faktycznie mają znaczenie, tzn. brak ich poszanowania wiąże się z prawnymi konsekwencjami. W trakcie moich dywagacji postaram się odnieść do wspomnianej wiedzy “ogólnej”, rozpoczynając od znanego wszystkim problemu, czyli różnicy pomiędzy whisky, a whiskey. 

Whisky, czy whiskey? 

Jest to temat rzeka, ale skoro będę posługiwał się oboma sformułowaniami, to warto się do tego odnieść. Jaka jest różnica? Tak naprawdę – żadna. Obie nazwy wymawiamy tak samo. W przypadku whiskey pomijamy to problematyczne “e”. 

Skoro nie ma różnicy, to w czym problem? Problemu tak naprawdę też nie ma. Obie formy są poprawne, jednak kojarzone są z lokalizacją i pochodzeniem produktu, co bezpośrednio wynika z historii. Zazwyczaj określenie “whiskey” kojarzymy z alkoholem z Irlandii lub USA, jednak jest ono umowne, stosowane dla podkreślenia swojej odrębności. A skoro o historii mowa. 

Historia whisky

Pierwsze wzmianki o szkockiej whisky pochodzą z ksiąg królewskich wydatków z 1494 roku, kiedy to brat John Cor uzyskał pozwolenie na zakup 8 worków słodu do wyprodukowania aqua vitae. Brak tak szczegółowy dowodów w Irlandii, jednak w zapiskach z XII wieku wspomina się o napoju, który podczas najazdu Henryka II doprowadzał do demoralizacji żołnierzy. 

Przez lata proces został spopularyzowany przez każdego, kogo stać było na aparaturę i produkty stanowiące bazę pod przyszły alkohol. Wzrost zainteresowania produkcją przyciągnął spojrzenia rządzących, którzy szybko zorientowali się, że kolejny podatek, może wspomóc królewskie ambicje. Wtedy też rozwinęła się na wielką skalę szara strefa, która łączyła wytwórców, przemytników i wreszcie odbiorców nie tylko na terenie wysp, ale docelowo i starego lądu, a także Stanów Zjednoczonych Ameryki. Szkoci produkowali new make, a Irlandczycy tzw. poteen. Początkowo dębowy beczki używane były jedynie do transportu płynu, jednak szybko zorientowano się, że mają one korzystny wpływ na smak i aromat, nie był to jednak wymóg definiujący trunek.  

Jednym z przykładów pomysłowości gorzelników, była reakcja na podatek nałożony w 1785 roku na produkcję whiskey w Irlandii. Daninę połączono z ilością słodowanego jęczmienia. Odpowiedzią były narodziny whiskey typu pot still, czyli takiej, do której produkcji używa się zarówno słodowanego, jak i niesłodowanego zboża. 

Irlandczycy, którzy przemierzyli ocean zabrali ze sobą metody produkcji alkoholu, ale z powodu braku popularnego na wyspach jęczmienia, musieli korzystać z kukurydzy. Surowiec ten choć początkowo trudny w obróbce, szybko stał się podstawą pod przyszłą potęgę, jaką obecnie amerykańska whiskey. Dla odróżnienia się dodano “e” jednak nadal jest to whisky, czyli ogólnie rzecz biorąc – destylat z piwa. Tak samo sprawa wygląda z trunkami pochodzenia irlandzkiego. 

Reasumując. Mówiąc o whiskey, mówimy o whisky, jednak utarło się, że “whiskey” jest czymś odrębnym, charakteryzującym się cechami związanymi z miejscem produkcji, użytym surowcem, lub metodą produkcji. 

Na rozwój świata whisky wpłynęło wiele wydarzeń, jednak kilka z nich doprowadziło do zmian, których skutków nikt chyba w ówczesnym czasie nie mógł przewidzieć. 

Po pierwsze chodzi o klęskę związaną z filokserą, czyli odmianą mszycy, która spustoszyła winnice we Francji w latach 80-tych XIX wieku. Do tego momentu whisky kojarzona była z napojem tanim, pospolitym i mało luksusowym. To co pijało się na salonach to brandy, w szczególności cognac. Brak surowca spowodowany zniszczeniem kilku milionów hektarów winnic spowodował, że z braku tego co się lubiło, konsumenci sięgnęli po to, co mieli pod ręką. Whisky wyszło z ukrycia. 

Po drugie choć możemy wskazać wiele nazwisk osób, których praca wpłynęła znacząco na temat rozwoju whisky na świecie, to jednym z najbardziej istotnych jest nazwisko Aeneasa Coffeya. Coffey był inżynierem i wynalazcą, którego patent na nowy rodzaj aparatu do destylacji, czyli kolumny destylacyjnej w od 1830 roku spowodował diametralny rozwój gorzelni na terenie Szkocji. Irlandczycy nie byli nim zainteresowani, jednak ich sąsiedzi dzięki produkcji whisky zbożowej (czyli takiej, która nie musi opierać się w pełni na słodowanym jęczmieniu, a także miedzianym alembiku), zdominowali rynek whisky mieszanej (kupażowanej). 

Patrząc na świat produkcji whisky irlandzkiej i szkockiej widzimy wyraźnie, że ci pierwsi nie mieli dużo szczęścia, co odbiło się na rynku i doświadczamy tego po dziś dzień. W pierwszym etapie były to liczne podatki nakładane na gorzelników. Następnie uprzedzenia związane z wprowadzaniem nowych metod produkcji. W kolejnych latach popularny stał się ruch abstynencki, który jak później w USA doprowadził do załamania się rynku. W latach 1845 do 1849 plaga, która dotknęła opraw ziemniaków i konsekwencje w postaci głodu zdziesiątkowały populację i spowodowały masową emigrację. Na koniec wojna z 1916 o niepodległość i powstanie niezależnego państwa zrujnowało Irlandię, a odbudowa gospodarki zajęła lata. 

Trzecim istotnym wydarzeniem, mającym wpływ na popularyzację jęczmiennego destylatu była Prohibicja, czyli “Szlachetny Eksperyment”. Zakaz produkcji, handlu i przewozu alkoholu, który wprowadzono w latach 1919 do 1933 w USA, spowodował, że z dnia na dzień rynek irlandzki i szkocki praktycznie przestał istnieć. Wiązało się to z jednej strony z zamknięciem wielu destylarni. Źródła podają, że gdy w 1880 roku istniało 28 zarejestrowanych gorzelni w Irlandii, tak już w 1933 roku były tylko dwie. Przez to ponownie szala przechyliła się na stronę Szkocji. Choć Szkoci także ucierpieli, to z drugiej strony radzili oni sobie dużo lepiej z przemytem. 40 z 170 destylarni przetrwało i dało życie trendom wzrostowym, które mimo II Wojny Światowej sprawiły, że obecnie szkocka whisky, jest jednym z najpopularniejszych trunków na świecie. 

Skoro znamy już z grubsza historię naszego ulubionego trunku, warto uściślić, z czym tak naprawdę mamy do czynienia. 

Unia Europejska

Według przepisów wprowadzonych przez Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego 2008/110 whisky (w tym whiskey) jest napojem spirytusowym wytwarzanym wyłącznie w drodze przeprowadzenia:

  • Destylacji zacieru słodowanych zbóż i całych ziaren niesłodowanych zbóż, lub bez dodatku tych ziaren, który został scukrzony przez zawartą w słodzie diastezę, z udziałem lub bez udziału enzymów naturalnych, sfermentowany w wyniku działania drożdży. 
  • Każda destylacja jest prowadzona do poniżej 94,8% obj. W celu zachowania przez destylat zapachu i smaku użytych surowców. 
  • Leżakowania destylatu końcowego przez co najmniej trzy lata w drewnianych beczkach o pojemności nieprzekraczającej 700 litrów. Końcowy destylat, do którego można dodać wyłącznie wodę i czysty karmel (w celu barwienia), zachowuje barwę, zapach i smak nadane mi w wyniku procesu wytwarzania, o którym mowa powyżej. 

Minimalna objętość alkoholu w whisky wynosi 40%.

Nie zawiera dodatku alkoholu, rozcieńczonego lub nie. 

Whisky nie dosładza się, nawet w celu dopełnienia smaku, ani nie dodaje się do niej środków aromatyzujących, ani jakichkolwiek dodatków innych niż czysty karmel (E150a), używany do dostosowania barwy. 

Nazwę prawną “whisky” lub “whiskey” można uzupełnić określeniem “single malt” tylko wtedy, gdy jest ona destylowana wyłącznie ze słodowanego jęczmienia w jednej gorzelni. 

Co więc to wszystko oznacza? 

Po pierwsze należy zwrócić uwagę, że whisky to napój, powstający w wyniku destylacji przefermentowanego zacieru zbóż (czyli dla uproszczenia nie chmielonego piwa), który następnie leżakował minimum trzy lata w drewnianych (nie koniecznie dębowych) beczkach, o pojemności mniejszej niż 700 litrów. Jego moc w wyniku destylacji nie może przekroczyć 94.8 %, a podczas zabutelkowania nie może spaść poniżej 40%. Whisky nie dosładzamy i nie dodajemy wkładów aromatyzujących. Możemy jedynie rozcieńczyć dodając wody lub nadać odpowiadającą nam barwę za pomocą karmelu (barwnik E150). 

Natomiast whisky “single malt” to taka, która wytwarzana jest ze słodowanego jęczmienia i produkowana w obrębie jednej gorzelni. Tyle. 

Jak widać nie znajdziemy tu niczego na temat jej pochodzenia, czy sposobu destylacji. Te uregulowania ujęto w bardziej szczegółowych regulacjach wewnętrznych. Rozporządzenie UE stanowi ramę, w której zamknięte mają być wszystkie twory o nazwie whisky i whiskey. Te jednak mogę się różnić tak, jak różni się bourbon i scotch whisky. 

Szkocja

Na straży “szkockiej whisky” stoi SWA, czyli Scotch Whisky Association, która to organizacja ma na celu ochronę szkockiej tradycji gorzelnictwa, a także popularyzację whisky, jako produktu chronionego, wyodrębnionego geograficznie – Geographical Indication (GI). Wszelkie szczegółowe wymagania, które musi spełnić trunek, aby mieć możliwość oznaczenia scotch whisky, znajdziemy w dokumencie – Scotch Whisky Technical Guidance, wraz z dodatkami. Nazwa “Scotch Whisky” została objęta ochroną jako GI w rozporządzeniu UE 2019/787, które znowu wskazuje na wspomniany Technical File z rozporządzenia EC 110/2008. Należy też pamiętać, że gaelickie odpowiedniki są także zastrzeżone – “Uisgebeatha Albannach” lub “Uisge Beatha Albannach”.

Zasady wskazane przez SWA, obowiązują wszystkich producentów, którzy chcą korzystać ze znaku chronionego. Aby jednak spełnić wymagania regulacji, którą zajmuje się organ HMRC (Her Majesty’s Revenue and Customs ), należy złożyć odpowiedni wniosek i poddać się procesowi sprawdzenia. 

Poniżej znajdziecie zaledwie kilka z wielu istotnych wskazówek dla wytwórców:

Scotch Whisky, to whisky produkowana na terenie Szkocji, do produkcji której użyto wody i słodowanego jęczmienia (z możliwością dodatku niesłodowanego zboża). Została wydestylowana do maksymalnie 94.8%, maturowana minimum trzy lata w DĘBOWYCH beczkach, o objętości poniżej 700 litrów, składowanych w odpowiednich, posiadających zezwolenie magazynach. Do scotch whisky można dodać jedynie wodę lub/i karmel, a zabutelkowana może być z minimalną mocą 40%. Brzmi znajomo. 

Scotch Whisky – dzieli się na kilka kategorii:

(a) Single Malt Scotch Whisky; 

(b) Single Grain Scotch Whisky; 

(c)  Blended Malt Scotch Whisky;

(d) Blended Grain Scotch Whisky;

(e)  Blended Scotch Whisky.

Tylko te kategorie mogą być wskazane na etykiecie. 

Single Malt Scotch Whisky – to scotch whisky wyprodukowana w obrębie jednej destylarni, do której produkcji użyto jedynie słodowanego jęczmienia i wody, a destylacji dokonano w miedzianym alembiku. 

Single Grain Scotch Whisky – to scotch whisky wyprodukowana w obrębie jednej destylarni, która nie spełnia wymagań Single Malt Scotch Whisky, ani Blended Scotch Whisky. 

Blended Malt Scotch Whisky – to kupaż dwóch lub większej ilości Single Malt Scotch Whisky wydestylowanych w obrębie kilku destylarni. 

Blended Grain Scotch Whisky – to kupaż dwóch lub większej ilości Single Grain Scotch Whisky wydestylowanych  w obrębie kilku destylarni. 

Blended Scotch Whisky – to kupaż jednej lub większej ilości Single Malt Scotch Whisky z jedną lub większą ilością Single Grain Scotch Whisky. 

Zwróćcie proszę uwagę, że Szkocji nie uznają drożdży, jako składnika do produkcji whisky. Są one traktowane, jako proces, a nie część składowa. 

Warto tu wspomnieć o tym, że SWA w ostatnim czasie stara się wyjść naprzeciw wielu zapytaniom producentów i wykazuje “odrobinę” elastyczności. Chodzi tu choćby o wskazanie konkretnych beczek, których użycie jest związane z tradycją produkcji whisky. 

Pierwotnie wybór beczek związany był z tradycją produkcji szkockiej whisky i ograniczał się do beczek po bourbonie, rumie, winie (w tym wzmacnianym), czy np. piwie. Obecnie regulacja została doprecyzowana. Obecnie whisky maturowana może być w beczkach nowych – new oak casks, a także już używanych, po winie, piwie i mocnych alkoholach z wyłączeniem win, piw i alkoholi z owoców pestkowych, piw, do których dodano owoce lub substancje słodzące już po fermentacji, a także alkoholi mocnych, do których dodano owoce lub substancje słodzące już po destylacji, a także alkoholi mocnych. Co oznacza, że może to być rum, ale już nie spiced rum, czyli spirit drink, na bazie rumu. Nadal jednak SWA, nie dopuszcza beczek np. po miodzie pitnym, czy cydrze. 

Irlandia

Jeśli chodzi o Irish Whiskey (nie whiskey), to tak, jak w przypadku Szkocji mamy tu do czynienia z ochroną w postaci IG. Definicja whisky irlandzkiej, jest tożsama z definicją szkocką, z tym, że  oczywiście uwzględnia ona produkcję na terenie Irlandii. Jej ochrona weszła w życie zgodnie z Rozporządzeniem EC 110/2008, a weryfikowana jest wewnętrznie przez wyspecjalizowane organy i dokument stanowiący wyraźnie wskazane wymagania – Department of Agriculture’s 2014 technical file for Irish whiskey, a także historyczne przepisy definiujące temat jak np. Irish whiskey act 1980 i inne. 

USA

Ze względu na uwarunkowania historyczne i te związane z klimatem i dostępnym surowcem Stany Zjednoczone Ameryki musiały odpowiednio dostosować produkcję alkoholu. Najczęściej kojarzymy whisky amerykańską z bourbonem i wszystko potocznie zza oceanu nazywamy właśnie w ten sposób. Oczywiście jest to błąd i postaram się na koniec odrobinę rozjaśnić temat. 

American whiskey – to po prostu whisky, produkowana na terytorium USA. Nie należy jej mylić z bourbonem, czy Tennessee Whiskey, gdyż dwie ostatnio to już produkty związane z konkretnymi, wyszczególnionymi regulacjami. 

Whiskey amerykańska do produkcji wykorzystuje różne rodzaje zboża. To specjalnie dobrana mieszanka ziaren, daje jej tak ciekawy bukiet, smak i teksturę. W przeciwieństwie do klasycznej whisky np. szkockiej, która bazuje głównie na beczkach, w których destylat jest maturowany, tutaj stanowią one jedynie tło lub element uzupełniający. Serce stanowi tzw. mash bill, czyli wspomniana mieszanka. 

Możemy wyróżnić whiskey z dużym udziałem jednego ze składników i tak gdy ponad 51% stanowi pszenica, mamy do czynienia z wheat whiskey, gdy żyto – rye whiskey, a w przypadku kukurydzy – bourbon. 

Bourbon, to whiskey, która powstać może na terenie całych Stanów Zjednoczonych, choć większość produkcji koncentruje się w stanie Kentucky. Została ona określona w 1964 roku przez Konres USA, jako “distinctive product of the United States”. Do jej produkcji używa się minimum 51% kukurydzy w masz bill, natomiast pozostała część, to elementy dzięki którym uzyska ona swój niepowtarzalny charakter. Zazwyczaj używane są: słodowany jęczmień, pszenica i żyto. Ten typ whiskey produkowany jest zazwyczaj w kolumnach destylacyjnych, natomiast prawo wymaga, aby następnie maturowany był w nowych, świeżo wypalonych dębowych beczkach. 

Warto zwrócić uwagę, że nie wspomniałem nigdzie o czasie maturacji. Ten nie jest określony. Równie dobrze może być to jeden dzień, jednak raz użyta beczka, nie może wejść do procesu ponownie. 

Reasumując według prawa nałożonego przez The Federal Standards of Identity for Distilled Spirits bourbon to:

  • Produkt pochodzenia USA,
  • Wytworzony z mieszanki zbóż, w której skład wchodzi minimum 51% kukurydzy,
  • Starzony w nowych, wypalonych dębowych beczkach,
  • Wydestylowany do maksimum 1600 proof, czyli 80% ABV,
  • Wlany do beczki z mocą nie większą niż 125 proof, czyli 62,5% ABV,
  • Butelkowany z mocą nie mniejszą niż 80 proof, czyli 40% ABV.

Specjalnym rodzajem bourbona jest straight bourbon. Musi on spełnić wszystkie powyższe wymagania i jednocześnie być maturowany w beczce nie mniej niż dwa lata. Jeśli jest starzony krócej niż cztery lata, informacja o wieku musi znaleźć się na opakowaniu. 

Na koniec zostaje nam specjalny rodzaj whiskey, czyli Tennessee Whiskey. Jej definicję i podstawę prawnej ochrony znajdziemy w regulacji NAFTA – North American Free Trade Agreement, a także w prawie Federalnym stanu Tennessee. Może być ona produkowana jedynie w stanie Tennessee, a w skład mash bill wchodzić 51% kukurydzy. Prawo jednak wymaga, aby destylat przez przelaniem do beczki, poddany został filtracji przez węgiel z drzewa klonowego, czyli tzw. procesowi Lincoln County Process. Sprawia ona, że alkohol staje się delikatniejszy i przyjemniejszy w odbiorze. Doskonałym przykładem jest whiskey Jack Daniel’s. 

Podsumowanie

Jak widzimy choć mamy wiele różnych rodzajów whisky/whiskey i różnią się one pod wieloma względami, to ich korzenie są wspólne. Wszystkie czerpią z tego samego źródła, a jedynie historia i dostępne na danym terytorium materiały sprawiły, że dziś gubimy się w odcyfrowywaniu oznaczeń na etykietach. 

Whisky, to trunek, którego historia sięga setek lat. Był świadkiem tworzenia i upadku fortun, celebrowano nim wojenne zwycięstwa, traktaty pokojowe i koronacje. Sam rynek szkockiej whisky zatrudnia ponad 50 tys ludzi, których wieloletnia praca wpływa na to, co mieni ci się w kieliszku. Warto to docenić i podejść do tematu z szacunkiem. 

X by Glenmorangie – Whisky Single Malt stworzona przez barmanów, dla barmanów. Czy warto kupić?

Dziś w kieliszku X by Glenmorangie, czyli whisky typu single malt stworzona jako baza do koktajli. Czy ma to sens? Czy warto kupić whisky za 120 zł jako wkład do drina? Szczególnie, że dokładając dyszkę lub dwie możemy mieć już wersję Glenmorangie 10 YO. Przyznam, że byłem bardzo ciekaw tego, czym faktycznie jest tajemnicza X i czy zastąpi 10 YO w moim rankingu whisky dla początkujących. No i … a zresztą, zapraszam do filmu 🙂

Rozlana Nocą Polska Whisky Single Malt – Czy warto wydać 120 zł na KOLEJNĄ polską whisky?

Znów się stało ! Znów mamy KOLEJNĄ „pierwszą” polską whisky. Przyznam szczerze, że powoli mi się już odechciewa, a nadzieje na porządny polski produkt ulatniają się z każdym dramem. Tym razem dostaliśmy whisky z Destylarni Piasecki. Jest to podobno stworzona całkowicie w naszym kraju whisky typu single malt, czyli użyto słodowanego jęczmienia, miedzianych alembików, leżakowano w dębowej beczce min. 3 lata, a wszystko to w obrębie jednej destylarni. Dziś nie dość, że staram się odpowiedzieć na pytanie, czy warto wydać 120 zł na tą whisky, to jeszcze próbuję rozwinąć temat, czy da się w Polsce zrobić coś, z czego będziemy dumni.

Rozlana Nocą Polska Whisky Single Malt 40%.

Whisky Roku 2020 – I podsumowanie kanału Polish My Whisky

Dziś postanowiłem podsumować rok 2020 kanału Polish My Whisky, a także wyłonić whisky, która zrobiła na mnie największe wrażenie. Nie jest to na pewno najlepsza whisky, jakiej próbowałem w zeszłym roku, ale stosunek ceny do jakości, transparentność producenta i ten SMAAAAAAK wystarczyły. Poza tym wspominam o naszych początkach, o mediach społecznościowych i planach na przyszłość 🙂

Old Barrey – PIERWSZA whisky finiszowana w beczce po miodzie pitnym

Dziś na kanale prawdziwy rarytas – whisky z destylarni Nestville, finiszowana w beczce po polskim, pitnym miodzie. Czy ktoś miał okazję degustować taki wynalazek? Ja jeszcze nie. Old Barrey w tym wydaniu to whisky wydestylowana w destylarni Nestville na Słowacji, leżakowana 5 lat w beczce typu virgin oak, a następnie finishowana w beczce po pitnym miodzie na terenie Podlasia. Zaciekawieni?

Dziękuję Artur Brzychce i DMS Barrels za prezent. Życzę wielu sukcesów i jestem bardzo ciekaw kolejnych wypustów.

Czym jest kanał POLISH MY WHISKY?

Czy chciałbyś dołączyć do elitarnej grupy smakoszy jednego z najstarszych trunków świata? Poznać tajniki whisky, dostępne do tej pory jedynie wybranym? Zabłysnąć w towarzystwie wiedzą, która zaintryguje zebranych? Móc po kilku słowach zgromadzić na sobie ich spojrzenia i wydobyć przyjemne pomruki uznania? Czy zależy ci na degustacji tylko starannie wyselekcjonowanych trunków, a szanując swoje ciało zgadzasz się, że za jakość trzeba płacić i dobra whisky musi sporo kosztować? Jeśli tak, … to nie jest strona dla ciebie.

Cześć nazywam się Adam Kucharuk, a to jest strona POLISH MY WHISKY, czyli „o whisky po polsku”. Whisky lubię, whisky, piję, o whisky mogę gadać godzinami. Podchodzę jednak do niej, jak do każdego innego tematu – z dystansem. Dzięki temu mogę na trzeźwo ocenić jej wartość, jakość, a także nie zamykam się tylko na butelki mogące pozbawić cię dachu nad głową. Whisky ma sprawiać przyjemność, a dobra whisky to ta, która smakuje. Jeśli też tak myślisz, to na pewno nadajemy na tych samych falach.

Pamiętam, jak pierwszy raz trafiłem do specjalistycznego sklepu z alkoholami i gapiłem się oniemiały, patrząc na przepiękne butelki, zachęcające etykiety, tuby, kolory, roczniki. Zupełnie nie wiedziałem z czym mam do czynienia, jak to się pije i czym się różni, ale widok był zjawiskowy. Stałem jak zahipnotyzowany.
Podszedł do mnie sprzedawca i zapytał w czym mi pomóc. Powiedziałem trochę onieśmielony, że dziękuję ale na razie oglądam. On burknął coś pod nosem i dodał, że tu się nie ogląda, tu się kupuje.

Czy wróciłem do tego sklepu? Tak, choć trochę czasu minęło. Za to nigdy nie kupiłem niczego u tego pana. Może miał zły dzień, wkradła się monotonia życia, kiepskie samopoczucie, może bilans pod kreską – zdarza się. Było za to wiele sklepów, które zachwyciły mnie swoją obsługą podejściem i otwartością. Wspominam o tym, tylko dlatego, że kogoś innego mogłoby takie doświadczenie speszyć. Może uznałby, że to nie miejsce dla niego, automatycznie utożsamiając takie zachowanie ze sprzedawanym produktem. „Whisky to burżujski trunek, dla snobów”. Takie reakcje często wywołują w barach skórzane fotele, cygara, drewniane szafy.

Dlatego między innymi powstał ten kanał. Nie dajcie sobie wmówić, że whisky to towar elitarny, dla wybranych, dla tych, którzy potrafią docenić jego subtelne niuanse. To tylko marketingowa gadka, mająca na celu wytłumaczenie się z wysokich cen na półkach. Są whisky tanie, ze średniej półki, drogie i mega w kosmos “ile chcecie za moją wątrobę” drogie. To nie znaczy jednak, że jest ona tylko dla tych czy innych. Produkt jest dla każdego i w każdym przedziale cenowym można znaleźć solidną opcję.

Mnie zafascynowała historia, anegdoty, opowieści ze świata whisky. Różne smaki, aromaty, ciekawostki, jakie oferują butelki. No i oczywiście ludzie. Bez nich nie byłoby mnie tutaj. Wspólne spotkania, rozmowy, degustacje. Tworzymy (zazwyczaj) otwartą grupę pasjonatów, na różnych poziomach doświadczenia, którzy lubią dzielić się wiedzą i chętnie pomogą, CHYBA ŻE pytasz o Laphroaiga 10 YO. Wtedy już nie. Sorry 🙂 Wyczerpał się limit na temat Laphroaiga.

A że znając siebie wiem, że największą motywację do nauki mam gdy, następnie przychodzi mi się dzielić wiedzą, to tak powstał pierwszy blog, a obecnie strona Polish my whisky. Jest mnóstwo rzeczy których jeszcze nie wiem, nie próbowałem, które są jeszcze przede mną. Ale na wszystko przyjdzie czas. Najważniejsze dla mnie jest pozytywne nastawienie do tematu, którym staram się dzielić zarówno na tych stronach, jak i na kanale YT.

Jeśli wyznajecie podobne wartości będzie mi miło wymieniać z wami korespondencję, komentarze i uwagi. Kto wie, może będziemy niedługo w stanie zrobić to osobiście. Jeśli nie, jest wiele innych opcji spędzania czasu wolnego, a życie jest za krótkie, żeby tracić czas.

Pozdrawiam was serdecznie i miłego piątku.

Historia whisky – jak to się wszystko zaczęło

Termin „Aqua vitae” nie powinien być obcy smakoszom mocnych alkoholi. Woda życia towarzyszyła już starożytnym cywilizacjom, choć nie w takiej formie, w jakiej znamy ją dzisiaj. Próby zawładnięcia „piątym żywiołem” obejmowały święte obrządki, produkcję perfum i medykamentów. Samo słowo destylacja wywodzi się z łaciny (destillare) i oznaczało skapywanie. Proces opanowany przez Hindusów, Arabów i Chińczyków za sprawą handlu, podbojów i migracji został szybko rozpowszechniony.

 

Produkcja whisky w oficjalnych kronikach pojawia się w Rejestrze Skarbowym Szkocji dopiero w 1494 roku, kiedy to król Jakub IV zamawia słód dla zakonnika Johna Cora z opactwa Lindores w celu wyprodukowania aqua vitae. W gaelickim woda życia to „uisge beatha” i stąd wywodzi się obecna nazwa trunku – whisky. Destylacją alkoholu zajmowali się początkowo mnisi i to w ich opactwach można było znaleźć także pierwsze alembiki. W związku z rożnymi właściwościami i klimatem danego terenu, wszędzie na świecie korzystano z tego, co akurat było pod ręką – w Polsce powstawał alkohol z ziemniaków i żyta, w Ameryce rum z melasy, we Francji popularne były brandy, a w Szkocji destylat ze słodu jęczmiennego.

Skoro słód po dodaniu drożdży zamieniał się w piwo, to czemu nie wydestylować go, w celu uzyskania większego stężenia alkoholu? Jęczmień był doskonałym zbożem, sprawdzającym się w niełatwym szkockim klimacie. Nie przeszkadzała mu wilgoć, niższe temperatury, czy morska bryza. Choć korzystano także z innych upraw (żyto, pszenica), to podstawowym składnikiem whisky miał być na zawsze właśnie jęczmień.

Co ciekawe, proces produkcji whisky zdominowała szybko Irlandia. Tam znalazło się najwięcej destylarni i to ich alkohol transportowano potem do Szkocji, Anglii, czy Stanów Zjednoczonych. Problem pojawił się dopiero za czasów amerykańskiej prohibicji, kiedy to Irlandia straciła rynek zbytu na swoje produkty. Nie pomogła też wygrana wojna domowa, po której Wielka Brytania nałożyła na buntowników embargo. Wtedy irlandzka whisky padła na kolana i dopiero teraz próbuje się podnieść. Szkotom prohibicja nie przeszkadzała. Byli geniuszami nielegalnej produkcji, szmuglowania beczek przez ocean i wymyślania coraz to nowych sposób, aby obejść surowe przepisy miejscowego prawa.

Używano na przykład mniejszych beczek, aby móc je łatwiej transportować, tworzono sieci informacyjne, dzięki którym np. wywieszono odpowiednio flaga na wzgórzu mogła ostrzegać przed poborcą podatkowym, aż wreszcie wytwarzano butelki, mające uskutecznić kamuflaż w Nowym Świecie. Obecny, prostokątny i spłaszczony kształt butelki Ballantine’s Finest został stworzony po to, aby nie wzbudzając podejrzeń można było zmieścić butelkę w teczce.Gdy w 1933 roku zniesiono prohibicję, Szkoci byli w stanie od razu sprostać wymaganiom spragnionych Amerykanów. Szkocka whisky przez lata przeżywała wzloty i upadki. Wiązało się to głównie z próbą monopolizacji produkcji alkoholowej przez duże rodziny/klany, nakładanymi przez władze podatkami (np. od wielkości produkcji, od wielkości alembików) i olbrzymim rozrostem szarej strefy, w której zwykle trunki traciły na jakości.

Co chwilę powstawał nowy akt, którego celem było zaspokojenie oczekiwań aktualnie najliczniejszego lobby. Najważniejszymi ustawami były na pewno Illicit Destillation Act z 1822 roku, która zwiększała kary za nielegalną destylację i The Excise Act z 1823 roku, która obniżyła podatek od produkcji whisky i ustanowiła roczną opłatę za koncesję umożliwiającą legalną destylację. Jeśli dokładniej przyjrzycie się etykietom butelek, szybko zauważycie, że właśnie w tym okresie „powstało” najwięcej destylarni. Nie łudźmy się. Istniały one wcześniej, ale legalizacja pozwoliła im na oficjalne pojawienie się w rejestrach.

Chyba najbardziej znaną destylarnią, która rozpoczęła wtedy legalną produkcję, był The Glenlivet. George Smith założył go w 1824 roku, narażając się wielu osobom, co wkrótce dało początek legendzie o dwóch stale nabitych pistoletach, jakie od tamtej pory musiał przy sobie nosić. Jego sąsiadom „zdrada” Smitha nie była w smak. Według nich był łamistrajkiem i należało mu o tym co chwilę przypominać. The Glenlivet pozostał w jego rodzinie do 1977 roku. Smith otrzymał też olbrzymie wsparcie od rodziny królewskiej. Król Jerzy IV po spróbowaniu destylatu (jeszcze z przemytu), określił go mianem swojego ulubionego i zarządził, że to The Glenlivet ma służyć do picia toastu za władcę. Kolejni władcy również byli hojni dla gorzelników.

Ulubioną whisky Williama IV była Brackla, książę Albert i królowa Wiktoria upodobali sobie destylarnię Lochnagar, szybko do ich nazw dodano człon „royal” wskazujący na szczególne upodobanie rodziny królewskiej do danego trunku. Wino i brandy straciły na popularności (choć podobno królowa Wiktoria mieszała whisky z czerwonym bordeaux, nie radzimy iść w jej ślady), a to, co na wskroś szkockie, było uważane za rarytas. W XIX wieku przyszła też moda na blendowanie i mieszanie whisky słodowych z grain whisky. Chodziło o utworzenie destylatów lżejszych i łagodniejszych. Miały one przypaśćdo gustu szerszemu gronu konsumentów. Prowadziło to także do wielu nadużyć, które po upadku giganta (jak na tamte czasy) – firmy mieszalniczej braci Pattisonów, znacząco pogorszyły wizerunek whisky.

Król Edward VII wbrew panującej do tej pory modzie powrócił do smaków Francji, a w kraju rozpoczęła się batalia o definicję prawdziwej whisky. W 1915 roku ustawa Immature Spirit Act ustanowiła przymus leżakowania destylatu w beczkach przez trzy lata, zanim można będzie uznać go za whisky. Obie Wojny Światowe wpłynęły na drastyczne zmniejszenie popytu na alkohol. Zboże miało wyżywić głodująca ludność, a nie służyć do produkcji alkoholowych delicji. W 1975 roku powstało Scotch Malt Whisky Society – mające stać na czele branży whisky. Początkowo gromadziło bogatych koneserów szkockiego eliksiru, którzy zajmowali się degustacjami, kupowali własne beczki i silnie promowali trunek.

Towarzystwo szybko stało się oficjalną organizacją, która dba o czystość tematu, począwszy od nazewnictwa, marketingu, zasad etykietowania butelek, po sam proces produkcji. Krążą opinie, że Towarzystwo zasiedziało się w tradycji na tyle, że nie może podnieść tyłka ze swoich drewnianych tronów. Niektóre przepisy, czy uzasadnienia ich decyzji spotykają się z buntami i krytyką środowiska szkockiej whisky. Mowa tu np. o zapoczątkowanej przez firmę Compass Box kampanii – Scotch Whisky Transparency. Chodzi o to, aby producent mógł informować o danych dotyczących poszczególnych składnikach stworzonego przez siebie blendu.

Wydaje się to rozsądne. Jako konsument chciałbym wiedzieć, co znajduje się w zakupionej przeze mnie butelce. SMWS uważa jednak, że jest to wbrew tradycji. Jaki będzie finał tej akcji czas pokaże, jednak wsparcie, jakie otrzymał Compass Box na świecie, przerosło ich najśmielsze oczekiwania.

Whisky jest teraz jednym z najpopularniejszych trunków na świecie. Produkowana jest z sukcesami w wielu krajach poza Europą. Jednym z największych producentów obecnie są Indie. Japonia jeszcze chwilę temu zgarniała większość nagród podczas konkursów whisky. Destylaty płyną wartkim strumieniem w Szwecji, Taiwanie, czy Tasmanii. Nawet w Polsce spotkamy już kilka butelek określanych mianem „pierwszej polskiej whisky”. Niestety, co do jakości tej ostatniej, zdania są bardzo podzielone.