Palikot Selekcja Blended Malt Scotch Whisky – Jak smakuje whisky Palikota, czy warta jest 439?

Dziś w kieliszku whisky Palikota. No wiem, wiem. Mówiłem, że nie kupię… Tak jakoś wyszło, zupełnie przypadkiem Przed wami whisky według selekcji Janusza Palikota (przynajmniej tak mówi opakowanie). Czy jest warta 439 zł? Czy będzie pierwszą z serii, która utoruje drogę pod kolejne sukcesy, inwestycje i zbiórki? Już w poniedziałek będę w stanie się wypowiedzieć, a co ciekawe… jest o czym. W końcu mamy tu beczki po oldorozo, no i te z Ila, a wszystko to blended malt, czyli mieszanka blendów. Czy wspominałem, że jest żytnim singlem? A to wspomnę. Do zobaczenia.

Bunnahabhain 18 YO Single Malt – moja miłość do grobowej deski. Niby Islay, a nie torfowa.

Destylarnia Bunnahabhain przez długi czas była moją ulubioną. Ich bogate, złożone, przyjemne destylaty, w połączeniu z klasycznym opakowaniem i wspomnieniami ze zwiedzania ich magazynów tworzyły mieszankę, która podsycała te uczucia i raczej nigdy nie było sytuacji, aby nie miała swojej reprezentacji w moim barku. Choć bardzo cenię wersję 12-letnią, to dopiero 18-stka sprawiła, że poznałem czym jest „prawdziwa” whisky. Obecnie Bunnahabhain ma wiele wypustów, ale do tej 18-stki nadal mam słabość.

Diageo Special Release 2020 – Cardhu 11 YO 56% – Cardhu, czy Car…DONT?

Jakiś czas temu otrzymałem zaproszenie na degustację tegorocznego zestawu Diageo Special Release 2020. Niestety znów Covid zrobił swoje. Degustacja została odwołana, a prezentację lineupu mogliśmy oglądać na kanale Singleton Polska. Ku mojej radości okazało się jednak, że zestaw sampli pojawił się w moim posiadaniu, a ja jestem w stanie przeprowadzić własne testy i przy okazji podzielić się wrażeniami. Bardzo dziękuję firmie Diageo i Bartoszowi Ziembaczewskiemu – ambasadorowi marek prestiżowych Diageo za pamięć. Jest to dla mnie olbrzymia przyjemność i dowód na to, że chyba idziemy w dobrym kierunku 🙂

Dziś w kieliszku pierwsza z ośmiu whisky z zestawu DSR 2020, czyli Cardhu 11 Y.O. 56%.

Degustacja whisky Ledaig – dymny potwór z Tobermory

Świat whisky ma wiele sekretów. Można godzinami mówić o jęczmieniu, procesie słodowania, destylacji i maturacji. Można porównywać new make, dywagować na temat regionów, wpływie amplitudy temperatur i wilgotności na proces starzenia. Możemy wreszcie zgłębiać historię poszczególnych wypustów, analizować ich ceny i planować wielkie inwestycje. Nic jednak tak bardzo nie nastraja problemów, jak … wymawianie nazw niektórych destylarni.

Doskonałym przykładem może być Ledaig, czyli dymna ekspresja jedynej destylarni wyspy Mull – Tobermory. A, że akurat 14.09.2020 odbyła się degustacja specjałów Ledaig w sklepie M&P Alkohole i Wina Świata Strzelecka, była to okazja do wyjaśnienia frapujących kwestii.

Ledaig – czyli z gaelickiego – “bezpieczna przystań”, wymawiany jest na wiele sposób, choć tych poprawnych jest zaledwie garstka. Należą do nich – lejczik, leczki i leszik. Destylarnia pod tą nazwą założona została na wyspie Mull – regionie Hebrydów Zewnętrznych w 1798 roku przez kupca Johna Sinclaira. Gorzelnia wielokrotnie zmieniała właścicieli. W roku 1979 roku ówczesny właściciel przemianował ją na Tobermory, nawiązując do wioski, w której powstała. Niestety wkrótce ponowienie została zamknięta.
Lepsze czasy nastały dopiero w 1993 roku, gdy destylarnia trafiła w ręce firmy Burn Stewart. Pojawiły się nowe inwestycje i plan rozwoju. W późniejszym czasie Burn Stewart został przejęty przez koncern Distell Group Limited z RPA. Destylarnia ma się dobrze, o czym świadczą najnowsze wypusty.

Podczas degustacji mieliśmy okazję spróbować czterech wersji Ledaig, czyli:
-Ledaig 10-letni

-Ledaig 13 Port Pipe

-Ledaig 18-letni Sherry Cask

-Ledaig 21 Manzanilla cask

Whisky Ledaig w odróżnieniu od wersji unpeated – Tobermory, jest dymna, o zawartości 30-40 PPM. Często łączona z beczkami po słodkich winach, w celu skontrastowania ich owocowego charakteru z ciężkimi, skórzanymi nutami destylatu.

Ledaig 10 YO 46.3%
W nosie znajdziemy dużo wanilii, połączonej ze skórą, grillowanym boczkiem, odrobiną ciasta. W smaku jest bardziej wytrawna niż się spodziewałem, medyczna, ziołowa, trawiasta, sporo morskiej soli i nut odrobinę kwaśno-owocowych. Finisz kwaskowy, mineralny, z wyczuwalnymi czerwonymi owocami i odrobiną cytrusów. Whisky w wersji 10-letniej jest wyrazista, charakterna, złożona, jak na ten wiek wielowymiarowa i ciekawa. Czuć młodość, która nie jest tu wadą.

Ledaig 13 YO Port Pipe 58.1%
W nosie wydaje się drewniano-owocowa, medyczna, z wyczuwalną śliwka w czekoladzie, wędzonym boczkiem i porzeczką. W smaku słodka, wyrazista, malinowa. Po chwili jest lekko pikantna, pieprzna i deserowa. Alkohol ścina podniebienie i pozostawia kwaśno, morski finisz z elementami delicji i czekolady. Dzieje się tu dużo, degustuje się przyjemnie i chętnie sięgam po kolejny łyk.

Ledaig 18 YO 46.3%
Whisky w tym wydanie jest zdecydowanie bardziej ułożona, ziołowa, bulionowa, z aromatami kostki rosołowej i suszonych owoców. Smak kojarzy mi się ze słodyczą świątecznych ciast, biszkoptu, keksu, połączoną z tytoniowym dymem, suszonymi figami. Co ciekawe finisz jest ulotny, mniej intensywny i nagle ucięty. Jest to bardzo poprawna whisky, okrągła, złożona, choć kojarzy się z fajerwerkami, które choć oferują intensywną feerię doznań, to nagle gasną i czujemy niedosyt.

Ledaig 21 Manzanilla cask 52.9
W nosie znajdziemy sól, garbowaną skórę przeplataną z owocową słodyczą, tytoń, cytrusy, śliwkę, słony karmel, słodkie wino, pieczone jabłka. To bogata whisky, zachęcająca, deserowa, i z pewnością nie nudna. Kusi aromatem i nie zawodzi smakiem. Jest lekko wytrawna, ścinająca język, oleista i ładnie rozpływa się po ustach. Słone aspekty świetnie komponują się z elementami trawiastymi, tytoniu i sadzy. Finisz jest charakterny, cierpki, dymny, leśny, mineralny i długi.

Choć wcześniej miałem okazję degustować Ledaiga od niezależnych bottlerów, to weryfikacja poszczególnych, oficjalnych wydań okazała się ciekawym doświadczeniem. Każda whisky reprezentowała unikalny charakter destylarni na swój wyjątkowy sposób. Każda zawierała dymne, słone, pieprzne i skórzane korzenie, ale uwydatniała je w inny sposób lub za sprawą maturacji w poszczególnych beczkach można było odnaleźć zupełnie nowe oblicze Ledaiga.
Dla fana whisky torfowej, są to pozycje obowiązkowe.