Dziś w kieliszku Johnnie Walker Black Label 12 YO Highland Origin, czyli trzecia już z czterech odsłona serii Origin. Mamy tu whisky Johnnie Walker Black Label w wersji, która ma podkreślić wpływ destylatów z regiony Highland. Tym razem otrzymujemy silny wpływ dwóch destylatów, czyli Clynelish i Teaninnich. Co z tego wyszło? Czy warto kupić Highland Origin, gdy jej cena już nie odstrasza i staje się tym samym dostępna na naszym rynku? Czy warto wydać 90 zł?