Czy chciałbyś dołączyć do elitarnej grupy smakoszy jednego z najstarszych trunków świata? Poznać tajniki whisky, dostępne do tej pory jedynie wybranym? Zabłysnąć w towarzystwie wiedzą, która zaintryguje zebranych? Móc po kilku słowach zgromadzić na sobie ich spojrzenia i wydobyć przyjemne pomruki uznania? Czy zależy ci na degustacji tylko starannie wyselekcjonowanych trunków, a szanując swoje ciało zgadzasz się, że za jakość trzeba płacić i dobra whisky musi sporo kosztować? Jeśli tak, … to nie jest strona dla ciebie.

Cześć nazywam się Adam Kucharuk, a to jest strona POLISH MY WHISKY, czyli „o whisky po polsku”. Whisky lubię, whisky, piję, o whisky mogę gadać godzinami. Podchodzę jednak do niej, jak do każdego innego tematu – z dystansem. Dzięki temu mogę na trzeźwo ocenić jej wartość, jakość, a także nie zamykam się tylko na butelki mogące pozbawić cię dachu nad głową. Whisky ma sprawiać przyjemność, a dobra whisky to ta, która smakuje. Jeśli też tak myślisz, to na pewno nadajemy na tych samych falach.

Pamiętam, jak pierwszy raz trafiłem do specjalistycznego sklepu z alkoholami i gapiłem się oniemiały, patrząc na przepiękne butelki, zachęcające etykiety, tuby, kolory, roczniki. Zupełnie nie wiedziałem z czym mam do czynienia, jak to się pije i czym się różni, ale widok był zjawiskowy. Stałem jak zahipnotyzowany.
Podszedł do mnie sprzedawca i zapytał w czym mi pomóc. Powiedziałem trochę onieśmielony, że dziękuję ale na razie oglądam. On burknął coś pod nosem i dodał, że tu się nie ogląda, tu się kupuje.

Czy wróciłem do tego sklepu? Tak, choć trochę czasu minęło. Za to nigdy nie kupiłem niczego u tego pana. Może miał zły dzień, wkradła się monotonia życia, kiepskie samopoczucie, może bilans pod kreską – zdarza się. Było za to wiele sklepów, które zachwyciły mnie swoją obsługą podejściem i otwartością. Wspominam o tym, tylko dlatego, że kogoś innego mogłoby takie doświadczenie speszyć. Może uznałby, że to nie miejsce dla niego, automatycznie utożsamiając takie zachowanie ze sprzedawanym produktem. „Whisky to burżujski trunek, dla snobów”. Takie reakcje często wywołują w barach skórzane fotele, cygara, drewniane szafy.

Dlatego między innymi powstał ten kanał. Nie dajcie sobie wmówić, że whisky to towar elitarny, dla wybranych, dla tych, którzy potrafią docenić jego subtelne niuanse. To tylko marketingowa gadka, mająca na celu wytłumaczenie się z wysokich cen na półkach. Są whisky tanie, ze średniej półki, drogie i mega w kosmos “ile chcecie za moją wątrobę” drogie. To nie znaczy jednak, że jest ona tylko dla tych czy innych. Produkt jest dla każdego i w każdym przedziale cenowym można znaleźć solidną opcję.

Mnie zafascynowała historia, anegdoty, opowieści ze świata whisky. Różne smaki, aromaty, ciekawostki, jakie oferują butelki. No i oczywiście ludzie. Bez nich nie byłoby mnie tutaj. Wspólne spotkania, rozmowy, degustacje. Tworzymy (zazwyczaj) otwartą grupę pasjonatów, na różnych poziomach doświadczenia, którzy lubią dzielić się wiedzą i chętnie pomogą, CHYBA ŻE pytasz o Laphroaiga 10 YO. Wtedy już nie. Sorry 🙂 Wyczerpał się limit na temat Laphroaiga.

A że znając siebie wiem, że największą motywację do nauki mam gdy, następnie przychodzi mi się dzielić wiedzą, to tak powstał pierwszy blog, a obecnie strona Polish my whisky. Jest mnóstwo rzeczy których jeszcze nie wiem, nie próbowałem, które są jeszcze przede mną. Ale na wszystko przyjdzie czas. Najważniejsze dla mnie jest pozytywne nastawienie do tematu, którym staram się dzielić zarówno na tych stronach, jak i na kanale YT.

Jeśli wyznajecie podobne wartości będzie mi miło wymieniać z wami korespondencję, komentarze i uwagi. Kto wie, może będziemy niedługo w stanie zrobić to osobiście. Jeśli nie, jest wiele innych opcji spędzania czasu wolnego, a życie jest za krótkie, żeby tracić czas.

Pozdrawiam was serdecznie i miłego piątku.