Nie, nie dam rady, mówiłem. Serio nie będzie mnie w domu, tłumaczyłem. Tego dnia mam inne plany, wyjaśniałem. Łukasz słuchał, kiwał głową. To co będziesz? Byłem 🙂

 

13-tego lipca 2020 odbyła się degustacja pt. Premiera Glen Scotia Campbeltown Malts Festival 2020. Była to jedna z serii obecnie popularnych degustacji online, które coraz częściej kuszą swoją łatwością w uczestnictwie i prostotą przekazu. Nie musisz wychodzić z domu, twoje rysy pięknie uwydatnia światło monitora, a słowo „spodnie” straciło na znaczeniu.
Prowadził ją Łukasz Gołębiewski – pisarz, dziennikarz, redaktor magazynu Aqua Vitae, założyciel portalu Spirits.com.pl, we współpracy ze sklepem M&P Alkohole i Wina Świata Strzelecka.
Przyznam, że początkowo byłem przekonany, że nie uda mi się wziąć udziału w evencie, ale podobno „where there is a will, there is a way„. Udało się.

Na kilka dni wcześniej kurier dostarczył przesyłkę. W kwocie 190 zł zawierały się:
Sample:
Glen Scotia Double Cask
Glen Scotia 15YO
Glen Scotia Victoriana
Glen Scotia Campbeltown Festival Edition 2019
Glen Scotia Campbeltown Festival Edition 2020

A także butelka Glen Scotia Campbeltown Harbour. Zły deal?  Szczególnie dla fanów destylarni z Campbeltown.

Z Glen Scotią miałem już do czynienia, jednak nigdy nie było okazji do przejścia przez kilka wypustów na raz. Po moich doświadczeniach z Kilchomanem uznałem, że jest to okazja, nawet jeśli nie uda mi się pojawić na części online.

Campbeltown, jako jeden z pięciu regionów szkockiej whisky lubię, cenię i zawsze traktuję, jako ciekawostkę. Nie trafiłem do tej pory na zły wypust, jednak różnią się one na tyle, że nie mogę powiedzieć bym był fanem. Po prostu jest kilka wypustów, które cenie, a na inne nie psioczę, choć butelki nie kupię. W przypadku Glen Scotii mam dobre doświadczenia, ale są to butelki, które na co dzień nie goszczą w moim barku. Nie dlatego, że mi nie smakują, ale stosunek ceny do jakość bywa trudny do oceny. Z drugiej strony nie jestem w stanie się powstrzymać, gdy pojawiają się promocje sklepów M&P i zazwyczaj jedna, lub dwie trafiają w moje ręce. Główny problem, jaki widzę w Glen Scotii, to fakt, że bardzo szybko „parują” i gdy tylko otworzę, niedługo widzę dno butelki 🙂

Degustacja miała na celu przybliżenie wypustów festiwalowych z Campbeltown Malts Festiwal. Tak, nie tylko Islay ma swój festiwal. Zanim jednak przeszliśmy do konkretów, czyli edycji festiwalowej z 2019 i 2020 roku, w kieliszkach pojawiły się:

Glen Scotia Double Cask

Jest to whisky butelkowana o mocy 46%, zawiera destylaty maturowane przez pięć lat w beczce po bourbonie, a następnie poddane finiszowaniu w beczce ex-sherry PX. Był to świetny wybór, bo doskonale wprowadzał w świat Glen Scotii, bez wyraźnych zgrzytów, uniesień, czy fajerwerków. W nosie znaleźliśmy sporo wanilii, cynamonu, jabłek i miodu. W ustach pojawił się kokos, biszkopt i lakier. Finisz raczej krótki w kierunku średniego uwydatniał smaki kwaśno-słone.
Jest to ciekawa butelka do rozpoczęcia swojej przygody z destylarnią, jednak nie stanowi żadnego wyzwania. Zapach wypadł dużo ciekawiej, niż sam smak, o finiszu nie wspominając.

Glen Scotia 15YO

Był taki moment, kiedy była to moja ulubiona whisky. Niesamowite połączenie ceny z jakością, a do tego piękne wejście w świat whisky głębszych, ciekawych, oferujących znacznie więcej, niż popularnie malty dyskontowe. Butelkowana jest z mocą 46%, a do jej produkcji wykorzystano beczki po bourbonie. W nosie pojawiło się dużo wanilii, delicji, kwiatów i dębiny, a także egzotyki w postaci melona, bananów i ananasa. W smaku okazała się znacznie bardziej wyrazista, w porównaniu do poprzedniczki. Znalazłem tu imbir, smaki ziół, koszonej trawy, soli, cytrusów i likieru waniliowego. Finisz średni, ale bardzo przyjemny.

Glen Scotia Victoriana

Tak, jak wspomniałem był moment, kiedy GS 15 Y.O. była moim faworytem, aż nie spróbowałem Victoriany. Jest to mieszanka wielu smaków i aromatów, które znalazły się tu dzięki miksowi różnych beczek, użytych podczas maturacji. Największą robotę jednak zrobiło wykorzystanie w mieszance 10% beczek whisky dymnej. Dzięki temu dostajemy niesamowity mariaż herbaty, fig, cytrusów, ze skórą, tytoniem i solą kamienną. Wszystko to skąpane w czekoladzie. Butelkowana jest z mocą 54.2% i ten procent pięknie podsyca doznania. Jeśli nie mieliście okazji spróbować, jest to pozycja obowiązkowa.

Glen Scotia Campbeltown Festival Edition 2019

Edycja festiwalowa z 2019 roku została przygotowana przy użyciu beczek po bourbonie, a następnie finiszowana przez osiem miesięcy w beczkach po rumie z Gujany. Nadało to jej aspekty mocne, intensywne, industrialne, które ciekawie połączyły się korzeniami Glen Scotii. Jest to destylat torfowy, więc całość skąpana jest w jodynie, aptece, skórze i rozgrzanej papie. W nosie sporo ziół i pieczonej pietruszki. W smaku przypominała mi robiony przez mojego tatę kogel mogel, do którego na koniec dodaje on kilka kropli cytryny. Jest to whisky głęboka, ciekawa i stanowiąca już jakieś wyzwanie dla podniebienia. Butelkowana jest o mocy 51.3% ABV.

Glen Scotia Campbeltown Festival Edition 2020

Na koniec została nam najnowsza edycja festiwalowa. Tym razem postawiono na porto. Ta whisky po 14 latach maturacji w beczkach po bourbonie, trafiła na osiem miesięcy do beczek ex tawny porto. Dzięki temu tuż po jej otwarciu czujemy intensynwy aromat malin, truskawek i poziomek. Słodycz owoców ładnie komponuje się z lekkim dymkiem i morską bryzą. jest to whisky ciekawa, ale bardziej deserowa niż poprzedniczka. Miałem też wrażenie jakiejś chemicznej sztuczności. Przypominała mi w zapachu owocowy płyn do kąpieli. Finisz odrobinę za kwaśny, jak na mój gust z wyraźną nutą dębiny. Butelkowana jest z mocą 52.8%.

Podsumowując uważam wieczór za bardzo udany. Próbowane whisky stanowiły ciekawą możliwość przejścia przez różne aspekty Glen Scotii, od tych bardziej lekkich, owocowych i gładkich, przez morskie, słone i cięższe, aż po skórzane, tytoniowe i drewniane. Whisky wieczoru została edycja festiwalowa z 2019 roku. Myślę, że najlepszy stosunek ceny do jakości oferuje Victoriana i jest to whisky, która powinna znaleźć się w barku każdego fana GS. Edycja festiwalowa 2020 jest ciekawa, przyjemna, deserowa, ale nie tak głęboka, jak 2019. Ta znowu jest porządną whisky, niestety bardzo limitowaną, za czym oczywiście idzie cena.

Dziękuję za możliwość uczestnictwa w degustacji i do zobaczenia niebawem, bo z tego co wiem, już niedługo Łukasz przygotuje nam kolejną ciekawostkę.