Nazwa: Peat’s Beast Cask Strength PX Finish

Destylarnia: NA

Kraj pochodzenia: Szkocja

Region: NA

Moc: 54.1% ABV

Cena: ok. 280 zł

Nie od dziś wiadomo, że torfik skąpany w ciepłej słodyczy sherry potrafi się doskonale komponować i wprowadzać podniebienie na nowy poziom smaku. Zazwyczaj whisky ex sherry i whisky dymne stanowią dwa obozy, mające tylu samo fanów, co przeciwników. Ale czasem powstaje mezalians i jeśli jest odpowiednio skomponowany nie dość, że potrafi zaskoczyć, to jeszcze zmienia pogląd na wyżej wspomniany bój.

Ostatnio w moje ręce wpadła butelka Peat’s Beast w wersji CS PX finish. Przyznam, że do tego typu wypustów podchodzę sceptycznie. Obawiam, że smak torfu ma zamaskować niedoróbki alkoholowe, a sherry ma nam osłodzić gorycz pustego portfela. Gdy na naszym stole pojawiła się butelka pokiwałem głową z uznaniem, ale nie śpieszyło mi się do degustacji. Gdy wreszcie przyszła kolej Bestii pochyliłem się nad kieliszkiem i moja brew sama się uniosła.

Peat’s Beast, to whisky typu single malt, leżakująca głównie w beczkach po bourbonie. Stanowi ona część oferty firmy Fox Fitzgerald Trading Company, na którą składają się:

  • Peat’s Beast The First Bottling Standard 46%
  • Peat’s Beast Batch Strength Version
  • Peat’s Beast Batch Strength PX Finish
  • Peat’s Beast 25 Y.O. Islay Single Malt

Wszystkie wersje Bestii są także niefiltrowane na zimno i nie koloryzowane. Nasza butelka finiszowana była przez 9 miesięcy w beczkach po sherry Pedro Ximenez i zabutelkowana w mocy 54.1% ABV.

Za kwotę 280 zł dostajemy smacznego torfa, który lekko podrasowany jest słodyczą sherry. Kolor ma jasny, z widocznym zabarwieniem w stronę złota. Zapach lekko medyczny, szybko przechodzi w świeżo skoszoną trawę, siano, dębinę, z dużymi pokładami wanilii i rodzynek.
W smaku uderza nas młoda torfowa whisky, której moc siły beczki dodaje charakteru, ale nie obezwładnia kubeczków smakowych. Gładko rozlewa się po podniebieniu, jej smak jest spójny z zapachem, ale z wyraźniejszymi elementami słodyczy. Finisz sherry znacząco na nią wpłynął i za jego sprawą pojawiły się tu goździki, czekoladki, śliwki w czekoladzie i wafle waniliowe. Na końcu języka czuć słoną bryzę, ale słodycz nie pozwala jej się rozwinąć.

O whisky Peat’s Beast Batch Strength PX Finish nie mogę powiedzieć nic złego. To dobra whisky, bez wyraźnych zgrzytów. Pije się ją gładko, a gdy doda się kroplę wody, rozwija się uwydatniając zapachy kwiatów i miodu. Z drugiej strony biorąc pod uwagę, że wersja niefinishowana w sherry, ale nadal butelkowana w mocy beczki kosztuje 100 zł mniej, a w cenie 250zł możemy mieć Ardbega Uigeadaila lub za 290 zł Laphroaiga PX, Bestia PX nie stanowi oczywistego wyboru. Moim zdaniem jest raczej ciekawostką, niż whisky “must have”. Zabrakło mi w niej odrobiny głębi, której pewnie wcale tu nie planowano, ale w obliczu jej braku szybko się ją zapomina i stanowi po prostu kolejnego słodkiego torfa.