Z marką Benriach mieliśmy już do czynienia przy okazji degustacji wersji 12 YO Peated. Wspomniałem też o ciekawych edycjach jakie próbowałem podczas ostatniego WLW. Tym razem jednak miałem okazję zanurzyć się głębiej w temat dzięki wspaniałemu eventowi, jakiego stałem się częścią, a o którym dziś opowiem. Przy okazji spróbujemy najciekawszej moim zdaniem edycji tego wieczora i zapowiem cykl recenzji jakie wkrótce pojawią. Do dzieła.

Niedawno zostałem zaproszony na spotkanie degustacyjne organizowane przez ambasadora Brown Forman – Adam Frankowskiego, którego motywem przewodnim był food pairing. Czyli połączenie kwintesencji whisky ze smakami potraw, które w jakiś sposób do niej mają nawiązywać lub je wzbogacać. A że doskonała whisky wymaga także nietuzinkowego podejścia do jedzenia, na naszego kulinarnego przewodnika wybrano Wojciecha Modesta Amaro, a miejscem spotkania okazała się Forgotten Field Farm, jak sam mi mówił spełnienie marzeń.
Zupełnie mnie to nie dziwi.

Spotkanie było kameralne zaledwie garstka wyselekcjonowanych osób reprezentujących różne branże, ale które łączy wspólne zamiłowanie do jakości. Ze sceny whisky mogłem wreszcie spotkać się z Elą z Whiskyella, Piotrem z Whisky my Life, Mariuszem z Jak pić whisky. A oprócz nas był też Jacek Z mężczyzna po 40stce czy Albert z 4Getleman.pl.

 

Wszystkiemu przewodził Adam Frankowski, który na wejściu powitał mnie whisky sour na Benriach 12.

Powinienem opowiedzieć wam o wszystkich wspaniałościach tego wieczoru. Powinienem wspomnieć o każdym aspekcie kulinarnych specjałów jakie konsumowaliśmy i nad którymi się rozwodziliśmy w ten piękny wieczór. O pierożkach z liści z żelem świerkowym, o śledziu serwowanym na daktylach, kawiorze, świeżych bułeczkach, grilowanym węgorzu. O tak delikatnej kaczce, że do dziś jeszcze nie mogę się nadziwić i wreszcie deseru z bakłażana i czekoladowych pralin. Powinienem ale … nie potrafię. Serio. Robiłem notatki, słuchałem z zapartym tchem i tego się nie da opisać w kilku słowach.

Szef Amaro okazał się nie dość że człowiekiem wielkich umiejętności, to po prostu bardzo sympatycznym gościem pełnym pasji i co najbardziej mnie zdziwiło pokory. Pojawiał się po cichu, wprowadzał w świat serwowanego dania i znikał nie czekając na oklaski. Dopiero po wszystkim zagajał rozmowy, opowiadał o celach jakie mu przyświecały przy każdym daniu, a także o Forgotten Fileds Farm. Tu lecę z prywatą. Znając szefa Amaro, jako osobę z telewizji i co by nie mówić celebrytę, nie spodziewałem się, że spotkam kogoś tak miłego i ciepłego.

A teraz do whisky.
Tego wieczoru mieliśmy okazje próbować czterech ekspresji Benriacha.

Benriach Malting Season – 7-8 lat. Co ciekawe jest to pierwsza whisky wyprodukowana ze słodu słodowanego w całości w destylarni. Whisky wydawała się gładka, prosta, ale z pazurem. Do produkcji użyto 23 beczek zarówno ex bourbon, jak i virgin oak. Moc 48.7 %. W finiszu poza ostrawymi nutami młodego alkoholu wyszło sporo dębiny i płatków kukurydzianych.

Benriach 12 YO Peated – już recenzowana. Świetna alternatywa dla whisky Islay. Ładnie łączy kwiatowość i delikatność destylatu Speysie z dymnymi bardziej leśnymi aspektami torfu.

Benriach 11 YO Single Cask 2009 Peated z beczek po Maderze. Która zabutelkowana została z mocą 60,6%, a w skład serii weszło zaledwie 318 butelek.

Benriach 21 YO – bardzo ciekawa whisky, do produkcji której użyto czterech rodzajów beczek – bourbon, virgin, sherry i po czerwonym winie. Została zabutelkowana z mocą 46%, a starając się ją opisać mogę wspomnieć, że była to po prostu eksplozja smaków. Świetnie komponowała się z całością i podkreślała deser, a deser znowu wspomagał ją.

Co do whisky zdania były podzielone. Z tego, co pamietam Piotr wybrał właśnie 21, która faktycznie bardzo mi smakowała, jednak ja zapamiętam ten wieczór jako wieczór single caska. Jej intensywność przekazu mną pozamiatała i bardzo intensywnie zastanawiam się nad zakupem.

Na koniec małe podsumowanie. Jeśli chodzi o food pairing zazwyczaj kojarzymy go z połączeniem np. alkoholu i wyrazistych konkretnych smaków. Często znajdziemy więc czekoladę, mięso i sery pleśniowe. Zdziwiło mnie, że podczas tego spotkania poszliśmy w zupełnie innym kierunku. Choć każdy z elementów składowych stanowił ciekawą kompozycje i moglibyśmy się nad nimi rozwodzić długo, to widać było element wspólny. To był przemyślany zabieg. Ktoś naprawdę włożył dużo pracy, abyśmy mogli cieszyć się tą ucztą i naprawdę jestem za to wdzięczny.
Dlatego dziękuję zarówno Adamowi Frankowskiemu za zaproszenie i Wojciechowy Modestowi Amaro za genialne menu i oprawę. Będzie to wieczór który zapamiętam na długo i nie ukrywam, że bardzo motywujący do działania.

Benriach w trzech wymiarach – Benriach 10 YO, Benriach Smoky Ten, Benriach 12

Autor: Adam Kucharuk