Ponieważ wokół Cleric’a rozgorzała burza, poprosiłem kilka osób, do których już butelka dotarła o wypowiedź na temat pierwszej z planowanej serii butelek – Fantasy Team Series. Choć są to osoby które znam, które są na naszej grupie – O whisky po polsku – od dłuższego czasu, to po wymianie zdań na wiele różnych tematów w ostatnim roku mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że gdy mamy inne zdanie, to nigdy tego ukrywali i potrafią jasno przekazać zarówno plusy, jak i wątpliwości.
Jeśli i do ciebie dotarła już butelka chętnie poznam Twoje zdanie. Mam nadzieję, że degustacja sprawiła ci tyle przyjemności, co mi proces jej przygotowania. A jeśli nie… to tym bardziej jestem ciekaw. Przytaczając motyw z Archiwum X – The truth is out there 🙂

A teraz do rzeczy:

„Jak dobrze mieć sąsiada, nawet po drugiej stronie lasu. Zamawiasz, za jakiś czas odbierasz, wracasz przez las, w ogródku nawet ciepło, otwierasz, siadasz, po chwili zaczyna padać. Nie wiem ile napadało i przez to jak złagodniała i czy to było celowe działanie Clerica, o tym niebawem 😀

W grach fantasy postać Clerica dodaje siły, nadprzyrodzonych zdolności, mocy i duchowej pomocy. Jeszcze całkiem niedawno wszelkie rytuały magiczne w które wierzono towarzyszył płomień pochodni, świec bądź lamp z wojłokiem. Tym razem obyło się bez magicznych zaklęć, buchającej siarki, i ogólnie dobrze wyglądającego armagedonu 😉

Koniec XX wieku obfitował w duża ilość gier książek i filmów z tego gatunku, i taki jest Cleric z niespiesznie otwierającym się aromatem, niczym powolna fabuła z biegiem czasu z wanilii przechodzący w wosk, lekka nuta winna, leniwie bez pośpiechu narracja zmierza w kierunku czerwonych owoców, wertowanie starej książki, gdy trafiamy na rozdział smak kreuje moc alkoholu winny słodowy kwiatowy przyjemnie cierpki uwodzicielsko goryczkowy, przyjemnie ścina język na deser dostajemy rodzynki i winogrona. Swoją opowieść kończy bez pośpiechu kontynuacją smaku, aromatu z dodatkiem gałki muszkatołowej, jakże przyjemnej goryczki z muśnięciem owoców tropikalnych z palonym woskiem😉 i kurzem.
Przypomina mi whisky końca lat 90 ubiegłego wieku, czas, cierpliwość i kilka kropel wody.”

Autor: Paweł Paziewski

„Idealnie zgranie w czasie, dzięki Adam za możliwość szybkiego odbioru👍
Otworzyłem🍾powąchałem👃wypiłem🥃
Aromat na początku trochę alkoholowy, winne nuty i dużo wanilii i jabłek. Jak trochę pooddychała pojawiły się jakby owoce tropikalne, morele, stara szafa
W smaku najpierw dębina, jest trochę cierpko, wytrawnie, zielone winogrona, grejpfrut, praliny. Po większym łyku bardziej kwiatowy ale za to ścina język.
Finisz przyjemnie grzeje, są czekoladki, jakaś goryczka, jakby gałka muszkatołowa. Myślałem, że to wszystko, ale dopiłem, wyszedłem z psem na spacer i ewidentnie były też rodzynki😊
Dla mnie bardzo fajna pozycja, pijalna, nalałem kolejnego drama, zapowiada się ciekawy wieczór z #Cleric”

Autor: Piotr Orzoł

„Dziś w kieliszku premierowa pozycja od Adama – #Cleric – cieszę się, że udało się ją wydać 😊 Jeszcze raz gratuluję.
Mamy do czynienia z Blair Athol, jest to wypust 11-letni. Wydestylowany w 2008 roku, do butelek trafił w 2019 roku. Moc 54.8 %. Whisky niefiltrowana i niekolorowana. Leżakowała w beczkach refill hoghshead.
(Zaznaczę na początku iż nie próbowałem wcześniej tej Blair Athol od LD)
Z kieliszka, kilka chwil po nalaniu i napowietrzeniu, który stał obok mnie ulatniał się delikatny, przyjemny i lekko słodowy zapach. Zapowiadało to przyjemne odczucia na nosie.

W zapachu pierwsze skojarzenie to szampan, białe półsłodkie wino? Bardzo interesujące. Ale może to jedynie moja wariacja przy pierwszym skojarzeniu. Alkohol na nosie zdaje się współgrać z całością. Czuć słodycz, sporo burbonowej wanilii. Świeżość kojarząca się z wiosennym sadem, zielone jabłka, delikatna zielona trawa, swojego rodzaju kwiatowość. Gdzieś pojawia się trochę marcepanu i wosku. Po kolejnym upływie czasu do głosu dochodzą tropikalne owoce, ale też delikatne nuty sherry. Czuć trochę suszonych owoców. Po głębszym wsadzeniu nosa, trochę kurzu i starych książek. Jest nad czym siedzieć i myśleć.

W smaku pełna, nawet oleista. W pierwszej chwili czuć delikatne szczypanie w język, które lubię. Alkohol dobrze się komponuje, jest ukryty. Smak idzie bardziej w stronę białego wina i jego wytrawności. Wyczuwam winogrona, albo bardziej pestki winogron, które są lekko cierpkie. Da się wyczuć drzewne aspekty, przede wszystkim dębinę. Trochę zielonych orzechów. Pojawia się również grejpfrut ze swoją skórką i jej goryczką. Biała czekolada z migdałami. Smak zdecydowanie wytrawniejszy, ale w dalszym ciągu bardzo interesujący.
Finisz średni w kierunku długiego. Wytrawny. Przyjemnie rozgrzewa, nie pali. Tutaj znów pojawiają się pestki winogron, te które zostały przegryzione, stąd pewnie lekka cierpkość i goryczka. Trochę czuć słód, zielony sad, zielona trawa, kwiatowość. Marcepan, migdały. Można poczuć jeszcze zleżałe rodzynki, trochę dębiny i zielonych orzechów.

Pozycja jak najbardziej godna uwagi. Interesująca, zmienna, ma trochę warstw do zaoferowania. Ta wytrawność, którą tutaj mamy mi przypasowała. Pijalna, zdecydowanie, to jej główny atut, ale warto poświęcić jej czas, odwdzięczy się. Obawiam się, że szybko zniknie. Dobra robota Adam. Szkoda, że tylko 72 butelki #Cleric do dyspozycji.
Slantie 🥃”

Autor: Dawid Walczyński

„Gratuluję Adam Grzegorz Kucharuk za swój pierwszy bottling 👏👏 😁😁 Przy tych wszystkich perturbacjach z informacjami o beczkach, wiemy już na pewno, że to nie są beczki po burbonie, ale po sherry… i tu podzielam zdanie poprzednich recenzentów, że ciężko wyszukać, akcenty z beczki po sherry… Ja na nosie czuję dużo dębiny, świeżo ściętej trawy, liście chrzanu? 🤔, biały pieprz. Na nosie jest fajnie, troszkę pikantnie, ale w sam raz, tak jak lubię 😉 Na języku , dzieje się zdecydowanie więcej, dalej jest fajna pikanteria, odrobinę winnych aspektów, powtarza się ścięta trawa, lekka waniliowa słodycz, orzech laskowy😉😊 Wyczuwam odrobię ziemistych smaków, stara piwnica, zleżałe drewno… 😊 Finisz średni, bardzo rozgrzewający, kolejne ml fajnie się rozchodzą po gardle, jest ciepło i przyjemnie. Imo dla mnie nie jest to taka oczywista whisky, troszkę trzeba jej poświęcić czasu i pewnie odkryje się kolejne jej poziomy. Reasumując bardzo sympatyczny bottling, ciekawe smaki, ciekawa szata graficzna i zalążek do kolejnych edycji, których już nie mogę się doczekać 😁😁😁😁 Gratuluję raz jeszcze 👏👏👏💪”

Autor: Tomasz Skrzypczak

„Mam i ja, więc nie ociągałem się z degustacją 🙂 Wszystkich wrażeń zapachowo sakowych nie będę opisywał, bo w pięknym stylu zrobili to już koledzy z grupy. Pokrywają się one mniej więcej z moimi odczuciami. Skupię się raczej na nowinkach jakie u mnie wyszły, oraz na pewnych spostrzeżeniach 😉 🥃
Blair Athola wcześniej nie piłem. Mam wersję F&F ale jeszcze zamkniętą. Także doświadczenie zerowe 😃
Bardzo rzadko wyczuwam w aromacie skoszoną trawę – tu jest 🙂
Sherry nie wyczułem 🙂

W smaku jest coś gorzkiego, jak białe włókna z owocu grejpfruta czy pomarańczy – pierwszy raz trafiłem 🤔
Finisz – tu również pojawiają się nuty gorzkie, jakbym rozgryzł pestkę, lub trafił na gorzkiego orzecha – intrygujące 🧐
Pierwszy raz whisky tak długo się otwierała. Pomimo tego, że odstała 20-30 minut po nalaniu to pierwsze aromaty i smaki nie były specjalnie wyraziste. Każdy łyczek pozwalał odkryć kolejne etapy zarówno na nosie jak i w ustach. (Trochę jak to porównanie ogra do cebuli z Shrek’a, i jeszcze ogr w klimat fantasy się wpisuje 😃) Ostatecznie bukiet jest naprawdę bogaty.
Spróbowałem z wodą, ale bez niej whisky podchodziła dużo lepiej.
Nie jestem fanem mocy beczki, czy dużego woltażu. Dla mnie moc większa nić 50% zazwyczaj przeszkadza. Są oczywiście wyjątki i ten Blair Athol do nich się zalicza 🥃

Podsumowując to jest na prawdę interesująca whisky. Dla mnie nie była prosta, czy oczywista. Bardzo ciekawie się otwierała. Do serialu raczej nie będzie odpowiednia, bo zajmuję dużo uwagi 🙂
Adam – dziękuję, że zadałeś sobie sporo trudu, abyśmy mogli skosztować fajnej pozycji 🙂 🥃”

Autor: Tomasz Strożek

„Udało mi się w końcu spróbować. Jako, że było już dużo szczegółowych opisów, ode mnie tylko kilka słów 😉
Rzeczywiście Cleric potrzebuje sporo czasu, by pokazać, co oferuje. Sprawdzany gdzieś na szybko na jakimś festiwalu itp. raczej nie zachwyci.
Na nosie wydaje się słodki, bez szału. Choć już po spróbowaniu i kolejnych minutach nos już nie jest zupełnie jednowymiarowy. Na języku jest jednak ciekawiej. Słodycz zostaje, ale jest też wytrawność i trochę goryczki. Przyjemnie się to wszystko komponuje 😀
Po dodaniu wody przechodzimy w tropiki. Na szczęście nie czuć rozwodnienia. Może i wersja z kropelką wody jest lepsza?
Czy jest to najlepsza whisky jaką piłem? Nie. Cleric jest jednak whisky godną uwagi i w bardzo dobrej cenie. Cieszę się, że się załapałem na butelkę 😀
Adam, dziękuję za wydanie Clerica. Czekam na kolejne postacie 😉”

Autor: Paweł Ste