The Singleton of Dufftown Malt Master’s Selection 40%

Choć jest wiele whisky, które można polecić na “początek” przygody z maltami, kilka z nich ze względu na swoją konstrukcję i co by nie mówić, cenę wybijają się przed peleton. Jedną z nich jest myślę znany wszystkim The Singleton.

Markę The Singleton braliśmy już pod lupę omawiając edycję DSR 2020 Singleton of Dufftown 17 Y.O. – 55,1%, a także Game of Thrones House Tully – Singleton of Glendullan Select, a ostatnio nawet edycję The Singleton of Glen Ord 38 YO. Nigdy jednak nie było okazji przetestować podstawowych edycji, szczególnie, że te jakiś czas temu przeszły rebranding, a do klasycznej 12 YO doszła The Singleton of Dufftown Malt Master’s Selection.

Jak smakuje whisky single malt za 15 000 zł ??? – Degustacja The Singleton of Glen Ord 49,6 %

Kilka miesięcy temu trafiły do mnie sample zestawu The Singleton, w którego skład wchodziły wspomniany Malt Master’s Selection, 12 YO, 15 YO i wreszcie 18 YO. Czas im się przyjrzeć i podsumować core range marki.

Ale, ale zanim przejdziemy do degustacji warto wspomnieć czym jest The Singleton. Jeśli mielibyśmy poszukiwać takowej destylarni, mielibyśmy problem. Nie jest to bowiem nazwa gorzelni, a marka whisky.

Co więcej w zależności od tego, na jaki rynek jest produkowana, różni się ona edycjami, co może na początku wprowadzić porządny zamęt. Mamy więc:

Singleton of Dufftown – wydawana na rynek europejski
Singleton of Glendullan – wydawana na rynek amerykański
Singleton of Glen Ord – wydawana jest na rynek azjatycki

Edycje, które są tak popularne w naszych supermarketach pochodzą z Dufftown, czyli serca szkockiego Speyside, jednego z pięciu regionów, który kojarzy się z aspektami delikatnymi, owocowymi i kwiatowymi, więc doskonałymi dla osób początkujących. Marka należy do giganta, koncernu Diageo, tego samego, do którego należy np. Johnnie Walker, J&B, czy Black & White i wiele destylarni single malt w tym Lagavulin, Brora, Caol Ila, Port Ellen.
Edycja od której zaczynamy naszą dzisiejszą przygodę została wprowadzona na rynek w roku 2018. Odpowiedzialny za nią był Craig Wilson, mistrz kupażu Singleton. Do jej produkcji użyto beczek kolejnych napełnień ex bourbon i ex sherry. Butelkowana jest w klasycznej dla The Singleton płaskiej butelce, a etykieta opatrzona jest numerem partii i autografem Craiga Wilsona.

Jest to wersja NAS – czyli No Age Statement, co oznacza, że nie znajdziemy tu informacji o jej wieku. Wiemy natomiast, że jest to whisky typu single malt, co oznacza, że musiała spędzić minimum 3 lata w dębowych beczkach, do jej produkcji użyto słodowanego jęczmienia, destylowana była w miedzianym alembiku, a jej produkcja odbyła się na terenie jednej destylarni.

Przechodząc do degustacji należy wspomnieć o lekkości destylatu. W nosie znajdziemy dużo owoców – gruszek, jabłek, białych winogron, a także wanilię, odrobinę skoszonego siana i tropików. Pije się łatwo, miło przelewa się przez usta. W smaku dominują słodycz budyniu waniliowego, toffi, przyprawy korzenne, zielona herbata i lekka dębina. Czuć, że to młoda whisky, ale o dziwo się broni. Alkohol jest prawie niewyczuwalny, a w finiszu uwydatnia się miód i słód.

Cena butelki to ok 90-100 zł. Przeznaczona jest dla osób początkujących, lub poszukujących niezobowiązującej degustacji. Jest to krok w kierunku świata whisky, który może przekonać do edycji single malt. Oferuje na tyle dużo, że nawet jeśli nie podejdzie, na pewno się nie zmarnuje. Może być pita solo lub stanowić lekki wkład do koktajli. Dzięki temu powinna cieszyć każdego, w którego ręce trafi.

Autor: A. Kucharuk